wstecz

 

54441b Recenzja książki „Rodzina Penderwicków”

 

         Wyobraźcie sobie cichą, wiejską posiadłość z wielkim, zadbanym ogrodem, do której przyjeżdża na wakacje gromadka dzieci. Są one głośne i niesforne, ale niezwykle miłe. Mają dużego kudłatego psa. Jak przyjmie ich niezbyt sympatyczna właścicielka posiadłości, która za dziećmi nie przepada, a psów wprost nie cierpi? Co może wyniknąć z ich spotkania? Czy takie wakacje mogą być udane? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania i zaprzyjaźnić się z siostrami Penderwick, a nawet uczestniczyć w tajnych zebraniach SSSP, sięgnijcie po książkę Jeanne Birdsall „Rodzina Penderwicków”.

         Tytułową zwariowaną rodzinkę tworzy nieco roztargniony tata, cztery siostry i zabawne Psisko będące prawdziwym członkiem rodziny z prawem do lizania po twarzy i spania na łóżku. Pan Penderwick kocha swe córki i pragnie im zastąpić zmarłą na raka matkę. Dziewczynki nie zawsze są grzeczne i różnią się między sobą. Najstarsza Rosalinda jest opiekuńcza. Skye uwielbia matematykę. Jane ma bujną wyobraźnię i pisze książki, a nieśmiała Batty uwielbia zwierzęta. Mimo kłótni i sporów siostry bardzo się kochają i pomagają sobie w trudnych sytuacjach. Pewnego dnia przyjeżdżają do posiadłości Arundel, w której mieszka, jak mówi Skye: „ta okropna, nadęta pani Tifton”. Przeżywają tu liczne ciekawe i wesołe, ale czasem niebezpieczne przygody. Zaprzyjaźniają się z niezrozumiałym przez matkę synem pani Tifton – Jeffreyem. Pomagają też w pewien sposób zrozumieć się im nawzajem.

         „Rodzina Penderwicków” to nie tylko książka o wakacyjnych przygodach. To także opowieść o prawdziwej rodzinnej miłości, szczerej przyjaźni i wzajemnym zaufaniu. To bardzo ważne sprawy w życiu każdego człowieka. Autorka pisze w sposób ciepły i prosty, a w książce wzruszenie przeplata się z humorem. Wzruszamy się, gdy dziewczynki wspominają zmarłą matkę, a czytając o przygodach Psiska i jego zabawach z Batty dostajemy czkawki ze śmiechu.

          Najlepiej przeczytajcie tę opowieść razem z rodzicami. To także lektura dla nich, bo uczy, jak rozmawiać z dziećmi, aby wiedzieć, co jest dla nich dobre. Jak powiedział pan Penderwick: „rodzice zawsze chcą dla swoich dzieci tego co najlepsze, tyle, że nie zawsze wiedzą, co to jest”.

         Najkrótszym opisem książki może być nieco zmieniony skrót stosowany przez siostry Penderwick. Zamiast NOSP, czyli „najstarsza obecna siostra Penderwick”, należałoby powiedzieć NODSP, czyli „Najciekawsza Opowieść do Szybkiego Przeczytania”, a więc do zobaczenia w Arundel!

Ignacy Gonkowski

kl. V a